…poza tym istnieje sprawnych komorek doza

o double-billu Kompaktu nie zapomnialem. Wieczor z Walls i The Field razem po dobrych plytach wydanych w tym roku zapowiadal sie przynajmniej ciekawie.

Coracle Walls, tegoroczny long, zaskakuje tanecznoscia i przebojowoscia. Zaczeli dosc wczesnie, ale sala byla juz mocno zatloczona. Publicznosc jak zwykle na takich wydarzeniach- single white male w okolicach trzydiestki, najlepiej z broda, tudziez lysina. Sprany t-shirt mile widziany. I ci faceci patrza na takich samych facetow na scenie, przed stolem suwakow. Jesli sa jakies kobiety, to najpewniej przytargali je ze soba faceci. I ci wszyscy faceci sztywnie stoja. Zawsze. I maksymalnie kiwaja glowami, bo wiadomo, nie ma co sie wyglupiac. Walls udalo sie wykrzesac z nich troche wiecej zaangazowania, po pierwszej czesci seta wiekszosc juz bujala sie w rytm muzyki. Zaserwowane na koniec hity parkietowe jak heat haze czy raw umber:


wprawily sale w pulsujacy ruchem stan.

Potem bylo juz tylko lepiej. Sunporch, fourtetowski, teneczny, prawie nadaje sie przeciez do radia. Na koncowke pojawili sie bebniarz i basista the field. Bo The Filed wystapili w trzyoosobowym skladzie. Byli na scenie pare minut pozniej.

Ostatnio Axel gral w Londynie w nieodzalowanym luminaire. Powiekszyl wiec audytorium w ciagu ostatnich lat kilkurtotnie. Po zamknieciu lumi xoyo to najlepszy klub w ktorym mozna posluchac dobrej muzyki na zywo. Pofabryczna przestrzen z odrapanymi scianami, brak jakichkolwiek miesjc siedzacych i pojemnosc 700-800 osob, a wszystko w Shoreditch. Do tego zaszczane kible, znikoma wentylacja i okrutnie, okrutnie glosny soundsystem. Ale, jak widac, maja dobry line-up i niekonfekcyjny, niefranczyzowy charakter. Mi wystarcza w zupelnosci.

Od pierwszych dzwiekow obiecalem sobie (znow) kupic zatyczki do uszu. Zaczeli, o ile mnie pamiec nie myli, it’s up there. Numer stworzony specjalnie do otwierania setow, jestem pewien. Muzyka zmiazdzyla mi glowe w 2 minuty. Katem oka zauwalylem jeszcze ze nie tylko mi. Ci wszyscy faceci jednak wiedzieli po co i gdzie przyszli. Wpadli w hipnotyczna padake, a Axel na scenie tylko sie usmiechal i popijal czerwone wino. Prawdziwa perkusja dodala zycia i energii do seta. A kiedy looping state of mind okazal sie tylko wstepem do over the ice to byla juz czysta euforia i radosc. Over the ice jako kulminacyjny moment wieczoru trwal okolo pol godziny, bladzil po drugiej plycie the filed, zeby powrocic w finale. I, o dziwo, chlopaki pojawili sie jeszcze na bisa.

Wyszlismy na zimno z pulsujacymi glowami. Grali dlugo, godzine dluzej niz zwyczajowo trwaja koncerty w tygodniu. Transport for London zapewnil nam kolejna dawke mocnych wrazen wiozac do domu zepsutym pociagiem wydluzajac 20 minutowa podroz do 2och godzin! kiedy wstalem o szostej, po niewiele-ponad-dwoch godzinach snu, nie wiedzialem co powoduje wiekszy dyskomfort- pulsujaca glowa czy ogluszajacy szum w uszach. Kiedy wyszedlem na zimno szum nabral na sile, a kiedy dotarlem do fabryki, w ktorej w pocie czola zarabiam na kolejne koncerty, wydawalo mi sie juz ze jestem w srodku quaka. Pomogla mocna kawa, zawsze pomaga.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s