…only a dream

Leila Arab i Chris Clark przy okazji swoich ostatnich plyt podkreslali ze nie sa tworcami elektronicznymi, ze elektronika to tylko jeden ze srodkow wyrazu. Zaskakujaco podobne wyznanie zaowocowalo zaskakujaco podobnymi, mialkimi krazkami.
I’m just an instrument mowi natomiast Darren Cunningham. Diabelna, pokoleniowa (?) roznica.

Brytyjska prasa sikala w majtki na wiesc o nowym longu Actress, plyte poprzedzilo mnostwo zajawek, zapowiedzi i wywiadow. Darren chetnie opowiadal o krazku, w jego zamysle R.I.P to opowiesc o smierci. Za cholere nie pasuje mi to jednak do dzwiekow w sluchawkach bo R.I.P wrecz pulsuje zyciem. Actress przyznaje, ze tworzac muzyke zatraca sie w niej, gubi poczucie czasu, wpada w trans, ktory tym razem najwidoczniej wyrzucil go z kolein pierwotnych zalozen. Mam wrazenie ze w rezultacie R.I.P mowi o Darrenie wiecej niz ten chcial powiedziec. W muzyce brak kombinowania, zadnej autokreacji. Lubie o tej plycie myslec jak o pamietniku, pelnym wspomnien i przemyslen, zbiorze opowiesci. Narratorem neurotyk zapisujacy bez bez ladu skladu.

Actress @ Camp Basement, 10th February 2011

Bo R.I.P to dziwny kolaz dzwiekow do siebie w pierwszej chwili niepasujacych. Actress doprowadza do perfekcji sztuke tworzenia minimalitycznych piosenek, ktore neca, pobudzaja i wciagaja, jakby sie nigdy nie rozwiajajac do konca. Szkic, demo, okazuje sie forma koncowa, jak w Ascending, ktore rosnie tworzac duszna i euforyczna atmosfere ale zamiast wybuchnac wycisza sie zostawiajac swiezo wtloczona do zyl adrenaline z laskoczacym uszy Holy Water. Marble Plexus euforia wrecz wybucha w twarz z syntezatorowa melodia schowana pod pokladami brudnego bitu. Ale to wyjatek, bitu na R.I.P jak na lekarstwo, plyta czesciej kreci sie w kierunku dziwnego ambientu. Plexus ustepuje miejsca Urielowi. Najwiekszym zaskoczeniem byla wrzucona w niemal polowie plyty minitura fortepianowa slyszana z tarasu nad morzem. W tle dodatkowo kapie woda z kranu. Jardin wyroznia sie nawet na tle tak pomieszanego zbioru. Na koniec jeszcze troche wiecej techno, kilka prwawie-singli ktore na dobrze zadomowia sie w torbach co sprytniejszych didzejow i wkrotce okazuje sie ze it was only a dream.

 

 

R.I.P to nie dzielo geniusza, raczej pelnego sprzecznosci neurotyka. Inteligentanego, jednoczesnie chaotycznego, odurzajacego sie substancjami i gleboko wierzacego. Plyta nie jest tez bardzo orginalna, ale czym jest orginalnosc w czasach po Duchampie? Jest za to wyjatkowo autentyczna i inspirujaca. Nie slyszalem w tym roku nic tak ciekawego.

3 thoughts on “…only a dream

  1. Pingback: 7 x 2 czyli podsumowanie | nie.spokoj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s