bonnie w kosciele

Od poczatku nie mialem serca do epki i longa jakie Bonnie Prince Billie nagral z Trembling Bells. Wsrod w sumie 14tu utworow duzo takich przyzwoitych, poprawnych foklowych piosenek, ktore wlatuja jednym uchem i wylatuja drugim. Forgettable is the word. Sila pierwszych albumow BPB byly minimalistyczne opowiesci o smierci i milosci. Najnowszym projektem Will odchodzi daleko od tej stylistyki, ale jest tu przeciez jedynie gosciem. Mam nadzieje ze wplyw Szkotow nie bedzie zbyt silny, a pomysly takie jak nowa wersja klasycznego I see a darkness to tylko wyglupy. Tymniemniej przyjemnosci zobaczenia Willa spiewajacego w kosciele nie moglem sobie odmowic.

Spoznilismy sie, jak zwykle. Tym razem winna olimpiada i zamkniete metro. Z gracja spoznialskich przepchnelismy sie gdzie treba, zdazylem wylac sasiadowi drinka i moglismy sie skupic na scenie. Na czele zespolu lysy brodacz i obwieszona zlotem kobieta w letniej sukience ktorej nie zlozylby nawet nikt z polnocnegho Londynu.

Na potrzeby trasy koncertowej promujacej kolaboracje Bonnie przearanzowal na caly zespol so everyone. Delikatna piosenka wyszla mialko i trywialnie, o wiele slabiej w porownaniu z orginalem z Lie Down in the Light (2008). Banalnie zabrzmialo ain’t nothing wrong- ladna skoczna folkowa melodia moglaby z powodzeniem opierac sie na gitarze. Organowe, sredniowieczne brzmienie w polaczeniu z radosnym rytmem, wysoka barwa glosu wokalistki i rockowymi solowkami gitarowymi zalatywalo weselna chaltura. To syntezator meczyl mnie caly wieczor halasujac i zagluszajac Willa. Ladnie wyszlo na koniec, love is a velvet noose zagrali wreszcie z wieksza harmonia, ze skromnym aranzem. Wokal w formie dialogu miedzy Willem a wokalistka Trembling Bells Lavinia Blackwell na nagraniach studyjnych brzmi dosc sztywno, na zywo bardziej naturalnie i interesujaco.

Na czas bisow Lavinia zostawila wreszcie klawisze w spokoju. Na pierwszym po przerwie duecie acapella, zabawnym My husband, wykorzystali wzorowo brzmienie Union Chapell, zeby wskoczyc w jeszcze lepsze solo gitarowe Riding. Dwie rewelacyjne kompozycje, zdecydowanie highlight wieczoru jak i plyty.

 

 

Reasumujac, Bonnie na plus, szkoda ze na scenie (i w studiu) byli tez Trembling Bells. Plyta wyszla nakladem Honest Jons, podobnie jak poprzednio omawiany Actress. To sie nazywa rozrzut.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s