niewidzialni

Za namowa zlapalem najbardziej obiecujace wydawnictwa londynskiej Ninja Tune, oto co slychac na nowym krazku The Invisibles.

Plyte porzadnie otwieraja brudne, trzeszczace bity, fajna solowka i tylko ten slodki, rozmyty wokal psuje obraz. Z czasem wprowadza senna, troche anielska atmosfere, ktora przejmuje cala plyte. Zywa perkusja Walls, radosna gitara, fajna linia basu, a potem jeszcze fajniejszy syntezator Lifeline automatycznie przywoluja na twarz usmiech, ja te piosenki juz slyszalem. Maly konkurs na skojarzenie na facebookowym nie.spokoju rozstrzygniety zostal w niespelna godzine, Walls to kopia Reckoner skrzyzowanego z Weird Fishes Radiohead. I nie mowimy tu o inspiracji, ale zapozyczeniu calych czesci piosenek ciagnacym sie z roznym nasileniem przez wiekszosc albumu. Zeby bylo jeszcze weirder na kalke (poznego) Radiohead wsadzono nam wokal Bon Ivera.

 

Proba znalezienia bardziej orginalnego brzmienia konczy sie na dorzuceniu gitary od U2 (The Great Wound), a wokalista i basista brzmia jakby podczas nagrania nie slyszeli ani siebie nawzajem, ani reszty zespolu. Rispah okazuje sie bezwstydna, wszystkie (tanie) chwyty dozwolone. W samym srodku krazka sliczny Surrender i cichy wokal sam na sam z gitara akustyczna. Od lukru i wazeliny az bola zeby. Brak pomyslu na wiecej niz dwie minuty w jednym numerze chlopaki maskuja malo ciekawymi crescendo z bezbarwnymi solowkami (Surrender, The Wall, Protection). Sample Kenijskich szamanek/kaplanek wpisuja sie idealnie w niespojna, kakofoniczna ukladanke.

Ale to nie wszystko. Plycie nie brakuje tez klasycznych zapychaczy. Trzy minuty tu (Whatever Happened), piec minut tam (Stain) pretekstem do mruczenia, zawodzenia, nucenia. W trakcie nagrywanaia krazka zmarla matka Dave’a Okumu (wokalisty), zaloba miala wywrzec duzy wplyw na liryke. Ale kiedy juz przyjrzec sie tekstom nawet pobierznie na wierzch wylazi mielizna uczuciowa i intelektualna. ‚You only have this life to express yourself’ Stain, ‚I can’t sleep tonight, because I’m so lonely’ Lifeline, itd.

Plyta znajdzie sobie grono zagorzalych fanow, najpewniej kibicow Radiohead ktorzy upierac sie beda ze przeciez nie jest az tak do radioglowych podobna. I dobrze, chlopaki wlozyli w nia pewnie duzo pracy. Nie jest to jednak long ktory moge polecic tutaj, a juz napewno nie bede go juz nigdy (dobrowolnie) sluchac. Zamiast kopii, wrocilem do In Rainbows. Silver lining.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s