dziob i pazur

Kolaboracje muzykow z roznych srodowisk i tradycji to grzaski grunt. Kiedy uslyszalem o epce na ktorej sily polaczyc mieli Son Lux, Serengeti i Sufjan Stevens zachodzilem w glowe jak trzech tak roznych facetow moze myslec ze razem zrobia cos interesujacego i strawnego zarazem. Juz samo polaczenie pary z Anticonu wydaje sie pomyslem karkolomnym, choc pewnie rownie ciekawym. Najbardziej obawialem sie, ze projekt przejmie najpopularniejszy z tria Sufjan, ktorego plyt, mimo prob, nie jestem w stanie wysluchac bez grozacych zwichnieciem szczeki ziewow.

Pierwsze pobiezne przesluchania s s s zdawaly sie potwierdzac najgorsze przeczucia- autotune, chorki, reklamowy dzingiel, folkowa harmonijka, a wisienka na torcie dowcipasy Serengetiego, ktory niby podkrada siostrze pieniadze na rachunek za wode. Czy tak nisko upadl Anticon?

Sprobowalem jeszcze razy kilka, dla odmiany niepobieznie- kiczowaty autotune z otwierajacego epke Museum Day przepedza Serengetii bez odrobiny cukru: ‚we were supposed to be the kings, but we were doing dope too much…’, wszystko do trzaskow, klikow i rzezenia. Po chorku podklad talerzy, wraca mechanicznie zmieniony Sufjan, ale konczy epicko solo Son Lux, kolejny raz zmieniajac obraz tych szesciu minut. Najnormalniejsze na krazku Beyond any Doubt zaczyna warstwami syntezatorow, przechodzi w rymy o tym ze Serengeti byl ‚high like a giant sequoia’, a konczy zalupowanym, pomieszanym hipnotyzujacym wersem ‚If I could figure out what it was all about, I’d have the world figured out…’. Irytujaca reklama w ktorej sliczne panie w chorku pytaja ‚…is this real life!?’ do psychodelicznego electro owocuje dziwna histeryczna parodia zurnalowego swiata. ‚IS THIS LOVE?’ Banalny chorek Octomom w polaczeniu z przetworzonym Serengetim, brudnym bitem i jeszcze super skoczna harmonijka sprawia absurdalnie dziwna kakofoniczna przyjemnosc.

 

 

I dowcip okazuje sie swietnym, roznorodnym 20 minut. Ciekawym muzycznie, z duza doza poczucia humoru, zabawa konwencja, eksperymentem. Wychodzi ze ta plyta jednak idealnie do Anticonu pasuje. Nie do przecenienia jest wplyw Ryana Lota na ta epke- poza warstwa wokalna na s s s czuc jego produkcje. To ona nadaje pozornym wyglupom drugie dno, cos wiecej niz zarty. I faktycznie, kiedy na koniec slyszymy ‚I had the night of my life’ dosc latwo w to uwierzyc. Chlopcy dobrze sie bawili, podobnie jak ja za kazdym razem kiedy slucham Beak and Claw, a slucham czesto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s