Galimatias

Co zrobic ze stara plyta, ktora juz nie wywoluje tego dreszczu co 10 lat temu? Co zrobic z plyta, ktora kupiles dla okladki, kiedy okladka okazala sie najciekawsza plyty strona?
Coz, mozna walnac w kosz, ale tez rozdac znajomym, oddac do najblizszego Oxfamu, albo sprzedac. Ja wrzucam na ebaya w cenach niskich, tudziez nizszych, czesto odsprzedaje dalej uzywane kompakty, takie drugie/trzecie zycie plyty.

A co jesli kupiles muzyke online? Prezent dla znajomych, w porzadku, ale odsprzedaz? Po dekadzie od powstania iTunes, kiedy sprzedaz cyfrowej muzyki przewyzsza fizyczna, mozliwosc odsprzedazy starych plikow powinna byc juz oczywistoscia. I, faktycznie, w zeszlym roku powstal wreszcie serwis, ktory to umozliwia. Pod (dosc glupawa) nazwa ReDigi kryje sie targowisko, ktore pozwala w bardzo wymyslny sposob odsprzedac muzyke zakupiona wczesniej legalnie w iTunes. Sprzedajacy, uploadujac muzyke na cloud RD, automatycznie traci mozliwosc korzystania z plikow w momencie zawarcia transakcji. Mimo ze system dziala na tyle sprytnie, ze sam rozpoznaje pliki legalne i tylko te pozwala wystawic na sprzedaz, pozew wydawal sie tylko kwestia czasu. Capitol Records zarzadalo odszkodowania w wysokosci 150 tys dolarow za kazda sprzedana piosenke, oraz wykluczenia calego katalogu z przyszlej sprzedazy. RIAA poszlo jeszcze dalej- koniec uslugi, wglad w sprzedane pliki, wykasowanie istniejacych plikow itd itd.

Wbrew temu co mogloby sie wydawac ReDigi to jednak nie lobuzerski startup z sypialni mlodego Marka. To firma doswiadczonego piecdziesiecioletniego przedsiebiorcy, z profesorem z MITu w skladzie, cala ekipa matematykow ukladajacych algorytmy rozpoznajace legalne utwory i patentami na technike ich odsprzedazy. Skan dysku w poszukiwaniu legalnych/nielegalnych plikow, mimo ze wykonywany ‚tylko dla potrzeb ReDigi’ przyprawilby o dreszcze matke Terese, bo kto nie ma choc jednej piosenki ‚nielegalnie’? Kto chcialby dzielic sie wiedza o takich wlasnie plikach z firma ktora okresla sama siebie ‚a strong ally to RIAA’, a jednoczesnie pozostaje z RIAA w zatargu? Czy znalezli by sie chetni, zeby z uslug takiej firmy korzystac?

Niewiadomo, czy sukces rynkowy ReDigi bedzie mozna do konca sprawdzic. Proces trwa, wyrok lada dzien, a pierwsze zwyciestwo odniesli wlasciciele serwisu. Prawnikom wytworni nie udalo sie zamknac strony do czasu wydania wyroku. Sprawe udziwnil dodatkowo Google dolaczajac do procesu… poparcie dla serwisu. Zarzad Google obawia sie skarg o lamanie praw autorskich dla calego ‚cloud computing’.
Kopiac sie z koniem ReDigi postanowilo podciac mu troche nogi, oferujac znaczny procent dochodu z odsprzedazy bezposrednio artystom, ale nie wiadomo, kto chcialby widziec swoje ‚uzywane’ utwory w nizszych cenach.
Do sprawy dodac trzeba by jeszcze ciekawy status prawny plikow nabytych elektronicznie. Zgodnie z regulaminem iTunes ‚kupujacy’ pliki nie jest ich wlascicielem, a bardziej dozywotnim ‚uzytkownikiem’ i ze sprawy wychodzi jeszcze ciekawszy galimatias.

A wytwornie muzyczne od lat powtarzaja ze nie ma roznicy miedzy muzyka w formie fizycznej i cyfrowej. Widocznie chodzi tylko o moment oplaty.

One thought on “Galimatias

  1. Pingback: 2012: Popisali się | Ziemia Niczyja | Mariusz Herma

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s