afirmacja

Pod koniec lata moj dysk twardy zainfekowal wirus. pop. Kolejnym juz symptomem Matthew Dear i jego Beams. Tak, ten Matthew. Zmiane u Amerykanina widac juz na sam poczatek, nie mozna bardziej wprost powiedziec, ze przez najblizsze 50 minut bedzie radosnie, niz futurystycznym superfunky Her Fantasy. Zwlaszcza jesli porownac do otwarcia Black City. Recepta jest niby podobna, klawisze, duzo repetycji, sporo sampli, ale koncept juz nowy. Beams to tak naprawde zbior singli. Earthforms! i sliczna linia basu do automatu perkusyjnego, staromodny syntezator w plumkajacym, bujajacym glowe Headcage, Get The Rhyme Right ze swietnym reefem i klawiszowym crescendo, etc. Na wyroznienie zasluguje jednak najbardziej przypominajace poprzedni krazek, spokojne, mroczne Shake Me.
Nieprzyjemne uczucie, towarzyszace wiekszosci piosenek, ze ta melodie juz przeciez kiedys slyszalem, wypycham ze swiadomosci.

 

Staropolskie przyslowie mowi ze facet w tancu wyglada jak chuj. I ten kto je wymyslil mial na mysli taniec do tej plyty. Beams sprawia fizyczny bol jesli chciec ja przesiedziec, ale o ile na poczatku mozna jeszcze troche poskakac, do slicznie bounsujacego srodka plyty, czy pulsujacych karaibskich rytmow pod koniec tanczyc, drodzy panowie, bedziecie tylko w sypialni. Tudziez z corkami.

Przygoda robi sie coraz bardziej wstydliwa, Matthew znowu spiewa. Ladniej niz kiedykolwiek, a teksty sa super fajne. Na poczatek o milosci ‚am I one heartbeat away from receiving/ a damaging shock to my heart’, pozniej smiesznie ‚your mama won’t care/ if you sneak out tonight/ throw your rocks in the air/ let’s go have fun tonight’, a na koniec gorzko ‚ I laughed when they hit you with their sticks/ you cried/ I claimed I was capable of freezing time/ well, I lied’ i jeszcze smutniej ‚all my insides fall to pieces/ I cannot right this lonely feeling’. I jak on to wszystko spiewa. THE Matthew Dear voice. Kupuje jego radosna wersje, kupuje zakochanego, kupuje zalamanego. Ratuje nudne Up & Out i tylko deklamacja na Do The Right Thing wyszla jak z dema ktore nie powinno bylo opuscic studia.

Warstwa wizualna podrecznikowo. Black City to odcienie czerni i bieli, Beams kolorowe pociagniecia pedzla. Jest nawet film o tym jak powstawal artwork i dziwny impresjonistyczny portret autora. No jest super. Absolutnie nie ma sie do czego przyczepic, kazda z 11tu kopozycji jest przemyslana, pasuje tlo, pasuje koncept, pasuje 33letni milosnik dobrych garniturow…

 

A jednak… Ta plyta jest zbyt fajna. Perfidnie fajna, a Matthew zachowawczo super. A, poslugujac sie kolejnym staropolskim przyslowiem, fajne to powinny byc tylko zachody slonca i male dzieci.
Beams to idealna letnia plyta, ale nie wiecej. Zastapila poprzednia ‚ulubiona plyte wakacyjna‚ i sama tez zostanie ze mna (tylko/ az?) do chwili kiedy ktos wymysli cos jeszcze fajniejszego. Albo zzolkna liscie i wydluza sie cienie.

2 thoughts on “afirmacja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s