Opowieści są cztery

Wizyta w domu rodzinnym, Litwie mojej, Podkarpaciu, sklonila do dorzucenia swoich trzech groszy w temacie Piesni Lodu i Ognia. Swiat Georga Martina wciagnal mnie na kilka tygodni, jak uzalezniony lapalem ksiazke gdzie popadnie, zeby choc na pare minut pobyc w Westeros. Mimo niezliczonej ilosci artykulow, recenzji, portali w temacie ksiazka znaleziona w domu sprowokowala ten wpis.

Piesn czyta sie lekko, tysiace stron mijaja zaskakujaco szybko, stanowczo za szybko. I jestem bogatszy o wspomnienia kilku lat przygod i perypetii calej zgraji osob ktore polubilem mniej lub bardziej. Zeby podtrzymac zainteresowanie przez siedem ksiazek (narazie) Martin lawiruje miedzy kilkoma roznymi watkami bez obierania jednej strony unikajac tradycyjnego dualnego modelu swiata fantasy dobry-zly. Zaden z bohaterow nie jest tez wszechwiedzacy, wszyscy daja ciala, niektorych spotyka za to w nagrodzie topor\strzala. (Ale kiepski rym!)

Kilka wolt i naglych przemian wewnetrznych skutkuje podniesiona brwia, ale nawet na najdziwniejsze (zmartwychwstanie? co do cholery?) przymykam oko. Kilkadziesiat pelnowymiarowych, interesujacych postaci kreci sie, podskakuje jak na sznurku, bo niczym w greckiej tragedii, wszystkie role sa dawno przepowiedziane. Najwiecej Martin czerpie ze sredniowiecza, najwidoczniej razem z klarujacym sie powoli zakonczeniem. Im blizej konca tym wiecej o religii, prosty podzial dobro-zlo jeszcze wroci, pozostaje zgadywac kto jaka odegra role. Ksiazki staly sie wiec inspiracja dla calej rzeszy wariatow, dla ktorych dywagacje o skrocie L+R=J czy jak ktos dzgniety cztery razy moze przezyc to ‚food for thought’. Nic dziwnego tez ze popularnoscia Piesn Martina przebila te starsze

Recenzja o ktorej wspominam opisuje Piesn duzo lepiej, niz ja kiedykolwiek moglbym, jako ze autorem byl jeden z najwiekszych pisarzy XX wieku. Perypetie glownych bohaterow opisal dosc wyczerpujaco Jorge Luis Borges w Zbiorze Zloto Tygrysow z 72ego roku. Pozwole sobie zacytowac calosc, dostepna tutaj:

Opowieści są cztery. Pierwsza, najdawniejsza, mówi o warownym grodzie, obleganym i bronionym przez mężnych ludzi. Obrońcy wiedzą, że ich walka jest daremna, a miasto wydane będzie na ogień i miecz; najsławniejszy z najeźdźców – Achilles – wie, iż przeznaczona mu jest śmierć, zanim nadejdzie zwycięstwo. Z upływem wieków nawarstwiały się ele­menty magii. Mówiono, że Helena Trojańska, dla której umierali wojownicy, była zaledwie cieniem, obłokiem piękna. Mówiono, że wielki koń, w które­go pustym wnętrzu ukryli się Grecy, także był ułudą. I być może nie Homer jako pierwszy z poetów opo­wiedział tę historię; w pamięci błądzą mi słowa, któ­re pozostawił po sobie ktoś, kto żył w XIV wieku: The borgh brittened and brent to brondes and askesl.
Dante Gabriel Rossetti w wyobraźni swej ujrzy los Troi przypieczętowany w chwili, gdy Parys zapło­nął miłością do Heleny; Yeats wybierze moment ze­spolenia Ledy z łabędziem, który był bogiem.
Inna opowieść, związana z pierwszą, mówi o po­wrocie. To historia Ulissesa, który przez dziesięć lat tułał się po niebezpiecznych morzach, zabłąkał się na wyspę czarów, a teraz wraca do swojej Itaki; to historia bogów Północy, którzy po zagładzie ziemi widzą, jak znów wyłania się z morza – zielona i lśnią­ca – i odnajdują rozrzucone w trawie figury szachów, ślad ich gry.
Trzecia opowieść mówi o poszukiwaniu. Można dostrzec w niej pewne warianty poprzedniej formy. Jazon i Złote Runo; trzydzieści ptaków Persa Farida al-Din Attara, które przebywają góry i morza, by spoj­rzeć w oblicze swego boga – Simurga – i widzą, że Simurg to każdy z nich i one wszystkie razem. Daw­niej wszelkie przedsięwzięcia wieńczył szczęśliwy ko­niec. Ktoś wreszcie wykradał zakazane złote jabłka; ktoś wreszcie zasługiwał na zdobycie Graala. Dziś poszukiwanie skazane jest na niepowodzenie. Kapitan Ahab odnajduje wieloryba, ale wieloryb go unicestwia; bohaterowie Jamesa lub Kafki mogą jedynie oczekiwać klęski. Jesteśmy tak ubodzy w odwagę i wiarę, że hap­py end stał się domeną technokracji. Potrafimy uwie­rzyć w piekło, w niebo uwierzyć nie możemy.
Ostatnia opowieść mówi o ofierze boga. Frygij­ski Attis sam się okalecza i zabija; Odyn, złożony w ofierze Odynowi – On sam Sobie samemu – dzie­więć pełnych nocy wisi na drzewie, zraniony włócz­nią; Chrystusa krzyżują Rzymianie.
Opowieści są cztery. Przez czas, jaki nam pozo­stał, będziemy je przeobrażać i snuć wciąż od nowa.

I tylko czy G.R.R. Martin jest ubogi w odwage?

Notka od autora: Droga Powiatowa Biblioteko Publiczna, obiecuje kiedys ksiazke Borgesa zwrocic, czekaliscie juz ponad 10 lat, poczekajcie jeszcze troche.

2 thoughts on “Opowieści są cztery

  1. Ja muszę od 7-9 lat nie oddaje do gminnej bibloteki jedne z książek Williama S. Burroughs ‚a. Zbyszek, jeżeli to czytasz, jesteś proszony o zwrot na początek do mnie:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s