rewolucje, rewolucje

Terrence Dixon wypuscil nowa plyte, a Factmag byl tak mily, ze zorganizowal stream. Slucham wiec Terrenca, sluchalbym moze wczesniej, ale Fact zapomnial o tym ze mial byc stream. Zapomnial na tydzien. I cale szczescie. Tydzien temu, kiedy jak co poniedzialek sprawdzilem ktora z premier jest dostepna za jednym kliknieciem, okazalo sie ze tylko jeden z serwisow w feedzie na Fb proponowal do odsluchu tuzin plyt. Stanelo na dlugo wyczekiwanych longach, czasu na te wyczekiwane mniej (albo wcale), nie starczylo. Terrence przeszedlby niezauwazony, a to ciekawa plyta.

 

 

Dekade temu blogi empetrojkowe rewolucyjnym pomyslem udostepniania pojedynczych utworow przebojem wbily sie na muzyczna mape internetu. Nagle legalnie mozna bylo pobrac pojedyncze piosenki, dostep do nowej muzyki stal sie o niebo latwiejszy. Po zamknieciu Napstera, w czasach kaprysnych torentow i Kazy, pomysl wydawal sie genialny. Ale w 2005 roku powstal Youtube. Niby platforma do dzielenia sie prywatnymi filmami uzytkownikow, ale ci wiedzieli lepiej i zalali tube muzyka. Wytwornie probowaly sie bronic, instyktownie walczac z kazda nowoscia i pierwsze lata dzialalnosci serwisu byly dosc frustrujace: klipy masowo usuwane, inne bez sciezki dzwiekowej. Chaos trwal jednak krotko, strony sie dogadaly, promocja w tubie to normalnosc. Ale to ciagle bylo malo.

Po co zerkac na pojedyncze piosenki, skoro uprzejmy pan Dotcom oferowal cale plyty w pare minut. Rapidshare, megaupload i rzesze nastepcow daly do myslenia wytworniom. To dostepnosc nielegalnych kopii, ich swietna jakosc i leaki dlugo przed premiera sklonily do wypuszczania streamow calych albumow. A nuz trafimy do kogos nowego, kto zdecyduje sie cos pozniej kupic. Wystarczy kliknac, mozna sluchac. Za darmo, od razu, prosze kliknij.

Pojawili sie tez tacy, co mysla ze na streamie mozna zarobic. Spotify chce wprowadzic serwis lepszy od piractwa! Prostszy, szybszy, legalny i mobilny. To ostatnie, to slowo klucz. Postawili na bazujace na streamie aplikacje. Czytajac serwis muzyczny na swoim telefonie mozesz poprostu kliknac i posluchac calej plyty. Ot tak, od razu. Za pelna usluge zaplacisz dyche miesiecznie. Na tegorocznym kongresie producentow telefonow komorkowych w Barcelonie mowilo sie juz o kliencie ‚hyperconnected’. To dlatego mimo ze Spotify kolejny rok z rzedu przynioslo straty, ma przyszlosc.

Ta rewolucja nie dotknela jednak tylko rynku muzycznego. Na tradycyjnie gazetolubnych wyspach naklad dziennikow w skali kraju spada w tempie 600 tysiecy kopii na rok! Newsy drukowane noca nie moga juz konkurowac z tymi z serwisow internetowych, uaktualnianymi bez przerwy. Smartfony sa przenosnymi komputerami i telewizorami w jednym, tablety bibliotekami. A kiedy nie chcesz sluchac/ogladac/czytac dzwon, rozmowy telefoniczne sa przeciez darmowe. A najlepiej robic wszystko rownoczesnie!

Wydaje sie ze najwieksza zagadka jest teraz ta o mozliwosci ludzkiego mozgu, o granice percepcji. Ile bodzcow mozna przyjac, ile danych zaabsorbowac w jak najkrotszym czasie. Dane musza byc dostepne latwo, szybko, zapomnij o drugiej stronie google, czesto nawet na googla nie ma czasu, wszystko powinno byc w feedzie. Ile czasu zostalo do implantow i Datasfery Simmonsa? A przede wszystkim, czy konsumpcja coraz to nowych bodzcow w coraz to szybszy sposob to jeszcze odbior sztuki? Czy miedzy praca, dziecmi, telefonami, tabletami i cala reszta tego jazgotu zostaje choc odrobina czasu na wlasne mysli? Wiemy co uwaza o tym pewien David starej daty.

 

 

W miedzyczasie skonczyl sie stream Terrence’a. Zasluguje na wiecej uwagi przy drugim przesluchaniu. Tymczasem na Fluxblogu ciagle zastanawiaja sie co sie stalo.

4 thoughts on “rewolucje, rewolucje

  1. „czy konsumpcja coraz to nowych bodzcow w coraz to szybszy sposob to jeszcze odbior sztuki” – no właśnie, albo konsumpcja, albo odbiór sztuki. Jednak to drugie zakłada takie rzeczy jak czas, refleksja, emocje i wrażliwość (niechybnie stępiane, gdy się konsumuje, a nie kontempluje).

  2. tylko gdzie jest granica? i moze muzyka popularna, w szerokim slowa znaczeniu, jest stworzona wlasnie do odbioru nacodzien na szybko?
    poza tym, gdybym mial sluchac muzyki tylko na gramofonie w ciszy i spokoju z filizanka kawy w rece starczyloby mi czasu na jedna plyte na tydzien…
    lyncha na komorce nie bede ogladac, ale trzeba isc na kompromis z samym soba.
    jedna granice wyraznie postawila mi zona, za czytanie bialoszewskiego w lazience mialem mala awanture.
    dzieki za komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s