cymbal dzwieczny

Czytajac relacje z kolejnego festiwalu, ktorego nie dane bylo mi zobaczyc w tym roku, trafilem na pogardliwe, drwiace komentarze nt. debiutu Haxan Cloak w barwach Tri Angle. Zostawiajac na boku zlosliwosci recenzenta (przykro mi, nie zanotowalem nazwiska) zaciekawilo na ile pod/swiadomie decyzja o wyborze lejbelu wplywa na brzmienie rzeczonego podpisanego longa. Zalozyciel wytworni ma pomysl na okreslona estetyke, widzi kazde kolejne wydawnictwo jako uzupelnienie, ciag dalszy spojnej narracji Tri Angle.

Do 22letniego Sebastiana (Gainsborough) przychodzi piec lat starszy Robin (Carolan) i proponuje mu kontrakt w jednym z najpopularniejszych i najciekawszych nowych lejbeli. Dla Robina to kolejna wizyta w angielskiej sypialni, dla Sebastiana spore zaskoczenie. Chlopak z Bristolu dzialal wczesniej intensywnie na lokalnej scenie muzycznej, w kolektywie macac podcasty, miksy i audycje radiowe, ale jak sam przyznaje, nawet nie myslal jeszcze o dlugograjacym debiucie. Biorac pod uwage wszystkie za (presja wygorowanych oczekiwan) oraz przeciw (zlosliwosci rzeczonego polskiego dziennikarza muzycznego) Seb zdecydowal sie longa nagrac i oto kolejna pozycja w katalogu nowojorsko-londynskiego lejbelu.

Nagranie plyty zajelo pol roku. Order of Noise to wyjete z zycia intensywne szesc miesiecy. Moze to wlasnie tym tlumaczyc mozna drobna zmiane estetyki projektu. Vessel dlugograjacy rozni sie od tego z mniejszego krazka rok temu. Swiadoma, czy nie, intencjonalna, czy nie, ewolucja w strone bardziej mrocznego brzmienia wyszla projektowi na dobre. Trzeszczace intro z majaczacymi wokalami idealnie wabi do srodka.

Halasliwie, industrialnie, brudno zaczyna sie ta plyta. Sluchajac Stillborn Dub trudno uwierzyc, ze tu nie ma zadnych sampli. Ale pod wszystkimi halasami to prosty dubowy bit i zwiewne wokale. Niepozorne Images Of Bodies sluchane w dobrych warunkach, z przynajmniej dwoch porzadnych glosnikow z lepetyna pomiedzy sprawiadziwna fizyczna przyjemnosc, ciag dalszy futurystycznego freakshow.

Silten jest koszmarem kazdego spiocha. Po irytujacym budziku Seb serwuje bit tak soczysty, ze sluchawki wydaja sie wprawiac w pulsowanie nie tylko uszy ale cala glowe. Ambientowe tlo, fajna perkusja, duzo detalu. Oszczedniej, choc jeszcze bardziej tanecznie wypada sliczny minimalistyczny Aries.

Pierwszym numerem jaki Tri Angle wrzucili na swojego soundclouda zeby pochwalic sie nowym nabytkiem byla Scarletta. Wielowarstwowe, zagmatwane trzy minuty halasow i trzaskow ze klasyczna, soundtrackowa melodia w tle (Batman Begins). Na szczescie Seb oparl sie pokusie licytacji na coraz bardziej ekstremalne trzaski … zostalo mu jednak ucho do melodii.

Czarny piach na okladce, porzadek/zakon halasu/zaklocen, tajemnicze zdjecia… a na plycie mnostwo slicznotek. Lache buzuje regularnym bitem ale na wierzchu spiewnie, rodem z pegazusa. 2 Moon Dub prowadzi fajny bujajacy basowy riff, sliczne syntezatory w trzeciej minucie sa jak bonusowa wisienka.

Po pierwszych przesluchaniach najbardziej z calej stawki odstawal Plane Curves. Ambientowo kosmiczny na poczatku ewoluuje w tradycyjne, bezwstydne techno. Od chwili kiedy polowa drugiej minuty porwala na rowne nogi 18to miesieczne dziecko (wystrzelila znad ksiazeczki i zaczela tanczyc z usmiechem na ustach) to jeden z moich faworytow. Czerstwy bit doskonale sprawdza sie nawet na gownianych glosnikach biurowych, a jak sprawdzic dokladniej jest tu znow duzo wiecej zabawy w tle.

Zanim Vessel przejdzie do singlowego Court Of Lions, dyskotekowego finalu z fajerwerkami, najpierw abstrakcyjne poltorej minuty. Skonczone za szybko, potraktowane jako intro do zabawy, z odbijanym pingpongiem i laserami sprawia najwiekszy zawod na plycie. Jesli pozwolic by temu poplynac dalej….

A Court of Lions… Niektore zespoly (z Londynu) o bardziej minimalistycznym podejsciu rozebralyby to na pierwsze czesci i dospiewujac do kazdej z warstw wersy o milosci moglyby z tej jednej piosenki sklecic cala plyte. Kiedy w polowie pojawiaja sie koscielne organy, temat jest wywrocony na lewa strone i jeszcze zapalczywiej gna przed siebie, jakby chcac w pedzie przekroczyc krawedz najblizszej przepasci. Boje sie ping ponga.

 

Szczatkowy wokal ktory pojawia sie na koniec to moja ulubiona czesc Odrer Of Noise. Troche trzeszczaca, od niechcenia, a jednak w dwie minuty lapie za bebechy i zostawia z mnostwem niedopowiedzen i nadzieja na wiecej. Narazie wlanczam od poczatku, bo ta mroczna, a melodyjna, futurystyczna, a tenaczna plyta to jeden z najlepszych krazkow wydanych narazie w tym roku i w Tri Angle wogole.

One thought on “cymbal dzwieczny

  1. Pingback: 7 x 2 czyli podsumowanie | nie.spokoj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s