zabawki

Świętujemy właśnie (mniej więcej) dziesięciolecie „Nowej Rockowej Rewolucji”. Tak naprawdę przynajmniej dwa z członów tej umownej nazwy powinny znaleźć się w osobnym cudzysłowie, nie było to bowiem ani nic nowego ani rewolucyjnego. Zresztą kto słyszał o rewolucji w czasach pełnych żołądków. Wrzucenie do jednego wora kilku, na pierwszy rzut oka podobnych (te grzywki i gitary), zespołów ułatwiło życie krytykowi muzycznemu porządkując chaotyczny obraz mód muzycznych początku wieku, wywołało lawinę naśladowców i, jak każde uproszczenie, na dłuższą metę mijało się z prawdą. Największą ofiarą kłamstwa, nazwijmy je noworewolucyjnego, stali się sami muzycy, autorzy jednej z niewielu (jedynej?) płyty z tego okresu, która ciągle się broni, The Strokes. Nowojorczycy mocno uwierzyli w bycie awangardą tej nowej fali, przekonywali o tym i siebie, i słuchaczy na następnych trzech płytach, serwując odgrzewany w nieskończoność kotlet Last Night. Ale krytyk uczy się na błędach i, kiedy 12 lat po debiucie The Strokes wracają z kolejnym longiem,… ogłasza właśnie nowsza falę, najświeższą rewolucję!

Mimo że muzyczny trendsetting BBC Music jest obecnie równie prawdopodobny co webdesignerski, porównaniami do Hookworms namówili mnie na Toy. Londyńczycy w 2012 roku na dobre rozgościli się w blogosferze, chwytliwa nazwa, ładne logo, tripowe kolory, w obawie przed wąsami (tak!) i długimi włosami strach było otwierać lodówki. Ale marketing to przecież nic złego, każdy dokonuje tu swoich wyborów, daleki jestem od twierdzenia że muzyka musi bronić się sama. Wcale nie, choć może. Tu pojawia się piewrszy zgrzyt w łonie nowego ‚ruchu’. Hookworms głoszą, że liczy się tylko treść, nie forma. Oni siebie umieścili w cieniu, stronią od modnych stylizacji, przedstawiają się tylko inicjałami. Postanowiłem zrobić to samo z Toy, stylizacje zostawić na boku, skoncentrować się na muzyce.

Colours Running Out to świetne otwarcie: prosty rytm pekusji, ładne melodie kontrastują z semi-deklamacją wokalisty Toma Dougalla, a w tle sprzężenia gitarowe przez całe cztery minuty. Na podobnym pomyśle oparte jest Dead and Gone, ale gitara nieśmiało pojawiająca się w tle w piątej minucie kradnie show bębniarzowi i zepół pędzi coraz wyżej, coraz ładniej, żeby skończyć nagle, dead and gone. Przy Drifting Deeper zaczynam gryźć sie z język za wszystkie złośćliwości z poprzedniego akapitu. Nieliniowo rozwijający się jam, który kluczy, znika, pojawia się na nowo, ta piosenka powinna trwać wiecznie.

Ale, niestety, kończy się, a chłopcy próbują się z balladą z klawiszami z lat 80tych i wykładają się na niej jak dłudzy. Banału refrenu My Heart Skips A Beat nie ratuje nawet fajna gitara przykryta za bardzo kiczowatym refrenem. Świetnie wypadają na sam koniec, w Kopter rozpędziły się wreszcie gitary, choć troche na drugi plan spychając niezmiennie melodyjny motyw przewodni. Ale mimo że perkusista najpewniej dostał zawału, nie wystarczyło dziesięciu minut na stworzenie czegoś więcej niż kolejne niekończące się krautrokowe crescendo. Między jasnymi, wyróżnijącymi się fragmentami, zespół upchał też kilka czterominutówek, wypadających z głowy tak szybko jak newsy z polskiej polityki. I to czterominutówkami promują album.

Przemądrzały wstęp do recenzji nie był do końca dygresją, trójka z chłopaków próbowała załapać się na poprzednią rewolucję (jako Joe Lean & The Jing Jang Jong), ale było troche za późno i skończyło się na mało pochlebnych porównaniach pierwszego singla. Ale nauka nie poszła w las, zawsze można złapać się na the next big thing. Toy to dobrze przemyślane przedsięwzięcie, a że psychodeli nie da się łatwo zaplanować wyszedł album bardzo spójny, oparty na chwytliwych popowych melodiach, na wracającej ostatnio coraz szerzej do łask kraut perkusji i shoegazowych gitarach. Tylko i aż.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s