scena siódma, ujęcie drugie

Do współpracy nad ubiegłoroczną płytą Clinic zaprosili Daniela Lopatina, znanego szerzej jako Oneohtrix Point Never. Amerykanin ‚pomagał’ przy miksie krążka, ale na jego ostateczny kształt, czy raczej brzmienie, wpływ miał niewielki. Zespół wpadł jednak na pomysł bezprecedensowy, poprosił Lopatina o nowy miks calej płyty, który w marcu tego roku wyszedł nakładem Domino. Nowe wydawnictwo od poprzedniczki odróżnia mały dopisek ‚II’ przy tytule, a przede wszystkim brzmienie zawartości.

 

clinic

 

Lopatin postawił konstrukcje Free Reign na głowie i odwrócił kolejność tracków. Kompozycja wyjściowa była dość standardowa- transowe, hałaśliwe zakończenie Sun adn the Moon ze śliczną, prostą melodia, wycofana perkusją i zwielokrotnionym wersem ‚give me your love’ stało się wymarzonym otwarciem i, po prawdzie, jedną z najlepszych piosenek jakie Clinic kiedykolwiek nagrali. You i Miss You spina klamrą nie tylko fakt że już na pierwszą wersję płyty przy miksie pomagał Lopatin. Dwie proste piosenki oparte na wysuniętej na pierwszy plan krautperkusji z czysto brzmiącym wokalem Adriana Blackburna i ładnymi melodiami to Clinic dla sierot po Walking with Thee. Oba są jednak za wolne na parkiet i, z najciekawszymi fragmentami w piatej/szóstej minucie, doskanałym świadectwem rozwoju zespołu. Na drugą wersję płyty Lopatin obie piosenki zmiksował jeszcze raz, ze szczególnym upodobaniem You obłożonym sporą ilością sprzeżeń, pogłośów i ambientowego tła. W wersji drugiej znacznie ciekawiej wypada też Cosmic Radiation. Wysunięcie na pierwszy plan bębnów, talerzy i gitary schowało popisową clinicową melodię, owocując bardziej jazzowym, świeżym brzmieniem. Takiego lekkiego, swobodnego i przyjemnego Clinic się nie spodziewałem. Bo na siódmym albumie wyobrażełem sobie bardziej Clinic w stylu Seamless Boogie, nudnych trzech mnut, które nie wnoszą nic ciekawego, a z pustego nawet Lopatin nie naleje. Świetnie za to wyszło Amerykaninowi z utworem z całego zestawu najbardziej skocznym. Oparte na cudnym riffie i mocnej perkusji Seesaw Lopatin wyszlifował na prawdziwy diament. Gitara brzmi ostrzej, bębny dosadniej, Blackburn jest zwielokrotniony echo-pogłosem, całośc prawie odlatuje. I idealnie pasuje na koncówke płyty, podobnie jak lużny, ale wykręcony na zamknięcie Misty. Domino zdecydowało się promować płytę jej najmniej interesującym fragmentem, tak więc proszę:

 

 

Okazuje się że Clinic nagrali naprawdę ciekawą płytę. Drugi miks odświeża troche to bardzo rozpoznawalne brzmienie zespołu, którym panowie samych siebie zapędzili w róg zaszufladkowania i upupienia. Potrzeba było nazwiska popularnego ostatnio producenta, żeby przyciągnąć i pozwolić przekonać się że siódmy album przynosi ewolucję w ciekawym kierunku. Na szczęście w drugiej wersji nie jest to album remiksów, o którym donosiła na początku prasa, z nagraniami Amerykanin obszedł się delikatnie, zaproponował tylko spojrzenie z nowej perspektywy. Rzecz jasna nawet Daniel Lopatin nie wyczarowałby dobrych miksów z kiepskich wersji wyjściowych (co udowadniają pojedyncze utwory na płycie), z przyjemnością czekam więc na ósmy abum kwartetu z Liverpoolu, nawet jeśli wspólpraca z Oneohtrix Point Never okaże się jednorazową.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s