nowy Pan

Na pierwszy rzut oka Mohammad z albumem Som Sakrifis kojarzył się z muzułmańską muzyką sakralną, pogrzebową. Okazało się jednak, że to trzej Grecy, doświadczeni muzycy, którzy nagrywają drony dla modnej Berlińskiej wytwórni. Czyli jeszcze dziwniej, szczególnie, jeśli popatrzec na instrumentarium, jakim się posługują: wiolonczela, kontrabas i oscylator. Za wiki: oscylator to urządzenie (…) wykonujące ruch drgający lub czasami w technice generujący (…) drgania. Zwyciężyła ciekawośc.

 

Mohammad

 

Już w otwierającym ten mini-album Sakrifis Grecy wyrzucają za okno wszystkie szufladki, przypominając równocześnie, że zainteresowanie wydawnictwami Pan to nie przypadek. Oszczędni w formie, zdołali ze skromnego instrumentarium wyciągnąc całą masę pomysłów, melodii i draturgii. Rozbrzmiewających surowo i konsekwentnie dronów nawet przez chwile nie czuc jednak groteską majestatyzmu, próżnej wzniosłości i samouwielbienia. Kiedy na koniec do smyczków dołancza oszczędnie wykrojony chór męski, mimo powolnego budowania kompozycji, bez pójścia na łatwiznę i efekciarskich zagrań Sakrifis prawdziwie porywa.

Kolejny na liście Lapli przynosi brzmienie o wiele bardziej bogate i soczyste. Nawarstwione smyczki brzmią na wpół industrialnie, czasem bardzo ostro, czasem są już na wyciągnięcie ręki od pogrążenia się w zupełnym hałasie. Pojawiający się w pewnym momencie oscylator, zmieniając co jakiś czas ton, idealie uzupełnia konstrukcję, nadaje jej ładu. Mieszanka brzmienia akustycznego i elektronicznego, w której trudno powiedziec, co brzmi bardziej ludzko w pierwszej chwili odpychała intensywnością. Teraz żałuję kiedy mija ostatnia, ósma minuta.

Ostatni w zestawie Libering Man dziedziczy po poprzedniku odległy jęczący sampel, który wracając niezmiennie co pare sekund, nadaje całości dziwnego momentum. Wiolonczela i kontrabas rozbrzmiewają powoli, bez pośpiechu, czasem nawet milkną i dałbym sobie rękę odjąć, słyszę wtedy odgłos spokojnych fal, aż do chwili kiedy okazyjna wolta, sprzeżenie wyrywa z butów. Po kilku przesłuchaniach sampel to już bezsprzecznie zmodulowany puszczyk, po kilku następnych to raczej dżwięk którym moja pralka obwieszcza koniec programu. Tymniemniej zawsze, kiedy umilkną struny nasłuchuję tego oddalonego pojękiwania, ale po wybrzmieniu ostatniej nuty zostaje tylko cisza.

 

 

Oficjalna strona Pan, jak i teledysk ładnie nawiązują do fimów Beli Tarra. Trudno o lepszy pretekst do pogłebienia znajomości z Węgrem.

One thought on “nowy Pan

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s